Bezsenne to lato. Nie ustępuje miejsca, zaciekle broni się przed deszczem. Ale to Londyn. Gdzie zatem podział się ten nieustanny deszcz? Jest za gorąco. A w Anglii podobno bywa chłodno. Nieprawda. Tak mówią tylko ci, którzy tu nie byli, albo ci, którzy nigdy nie mieszkali w Polsce. Stereotypowe myślenie bywa złudne. Bo niby kto pije herbatę o godzinie piątej? Z mlekiem. O tak. Z mlekiem. Ale o piątej?
I że niby w Anglii ludzie nie mają poczucia humoru?
Prześlizguje się od parku do parku. Lubię uczyć się w Hyde Parku. Albo czytać książkę. Nie trzeba płacić za miejsce do siedzenia tak jak w Green Parku. Jest mnóstwo wolnych ławek. I mnóstwo różnych ludzi. Anglicy lubią siedzieć w parkach.
Wychodzę. Szukam wejścia do metra. Jadę na Leicester Square. Jest tam znakomita księgarnia i nie tylko. Jest też mały sklepik ze starymi filmami. Bo trzeba mieć jakieś tradycje. Odnaleźć się w nowym miejscu. Ale to miejsce nie jest wcale takie nowe. Nigdy nie było. Zawsze było takie swoje. Moje. I dziwnie jest, gdy wraca się do miasta w którym żyło się kilkanaście lat, a mimo to tęskni za tym nowym. Kiedy bardziej myśli się o tym nowym będąc w starym, niż o starym będąc nowym. Zagmatwane.
I ma się ten dziwny sentyment, ma się ludzi, ma się znajome ścieżki i te same twarze każdego dnia. A gdy zapomina się nagle o wspaniałości miasta, bo po prawie roku staje się ono codziennością, jedzie się na stację Westminster i spaceruje przy Big Benie, obserwując zachwycających się turystów. Bezradnych turystów w tym wielkim mieście. Kiedy idzie się w stronę way out w South Kensington a ktoś łamanym angielskim pyta: Przepraszam, gdzie ja teraz jestem? Wtedy czuje się, że to jest moje miasto.
piątek, 26 lipca 2013
sobota, 13 lipca 2013
Królewskie dziecko
Czekoladowe cukierki rozpływają się w złotych papierkach pod wpływem palącego się słońca. A mnie...? Nachalnie i nieustępliwie przypominają się wersy z "Lata" Młodożeńca.
Lato
pstro, pstrawo.. pstrokato...
lato...
białe - czerwone - zielone
szale - falbany falują, szaleją
w alejach...
upał opala owale
i smazy dekoltaże,
gdzie zerka lalkowaty lowelas
w lakierkach...
kokota łasi łażącego kota...
wszystko odziane mniej - niż cieniej
do cienia ucieka -
spieka...
więc w barze
bombardując bufeciarzy
panowie piją pieniące się piwo
w rozgwarze
za kufem kuf, za kufem kuf -
UF - jak ciężko
"skandal" skanduje litera po literze
wylizany literat oblewając likierem no -
tatki w notesie...
Kreski i futureski 1921 Stanisław Młodożeniec
Od gorąca powietrze aż się pieni. Green Park przepełniony jest ludźmi. Najgorętszy dzień w roku powoli dobiega końca. Dzięki Bogu. Paddington powinien być oblegany, a nie jest. Księżna Kate miała na dziś wyznaczony termin, w którym narodzić się miało "królewskie dziecko". Reporterzy gdzieś się czają, ale najwidoczniej niezwykle dobrze wychodzi im ta zabawa w chowanego, bo nie rzucają się w oczy. Moja nadzieja, że może gdzieś - przypadkiem - zobaczę - Królową,- okazała się płonna, bo nawet wraz ze swoją świtą nie pojawi się by powitać swego prawnuczka lub prawnuczkę. O tak. Podobno nie wiadomo jaka jest płeć dziecka.
A "upał opala owale i smaży dekoltaże". Nieustannie. Lato.
Lato
pstro, pstrawo.. pstrokato...
lato...
białe - czerwone - zielone
szale - falbany falują, szaleją
w alejach...
upał opala owale
i smazy dekoltaże,
gdzie zerka lalkowaty lowelas
w lakierkach...
kokota łasi łażącego kota...
wszystko odziane mniej - niż cieniej
do cienia ucieka -
spieka...
więc w barze
bombardując bufeciarzy
panowie piją pieniące się piwo
w rozgwarze
za kufem kuf, za kufem kuf -
UF - jak ciężko
"skandal" skanduje litera po literze
wylizany literat oblewając likierem no -
tatki w notesie...
Kreski i futureski 1921 Stanisław Młodożeniec
Od gorąca powietrze aż się pieni. Green Park przepełniony jest ludźmi. Najgorętszy dzień w roku powoli dobiega końca. Dzięki Bogu. Paddington powinien być oblegany, a nie jest. Księżna Kate miała na dziś wyznaczony termin, w którym narodzić się miało "królewskie dziecko". Reporterzy gdzieś się czają, ale najwidoczniej niezwykle dobrze wychodzi im ta zabawa w chowanego, bo nie rzucają się w oczy. Moja nadzieja, że może gdzieś - przypadkiem - zobaczę - Królową,- okazała się płonna, bo nawet wraz ze swoją świtą nie pojawi się by powitać swego prawnuczka lub prawnuczkę. O tak. Podobno nie wiadomo jaka jest płeć dziecka.
A "upał opala owale i smaży dekoltaże". Nieustannie. Lato.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)