środa, 12 lutego 2014

Wilk z Wall Street

Unoszące się w powietrzu opary wielkiego świata. Nowojorskie ulice, przedzierające odgłosy klaksonów - dobiegających ze słynnych, żółtych taksówek oraz równomiernie dygocący zgiełk.

Gdzieś w południowej części Manhattanu, znanej nam bliżej z amerykańskich taśm filmowych (Skarb Narodów - w roli głównej N. Cage), znajduje się pewna ulica. Ulica, o szumnej nazwie Wall Street. A Wall Street konotuje tylko jedno: przepych, bogactwo, elity i świat nieokiełznanych zdarzeń.

Nieustanny stres, pieniężna gorączka oraz dżungla osobowości, to immanentne cechy nowojorskich biznesmenów. Nie sposób zatem dziwić się, iż świat rekinów biznesu, przyciąga jak magnes, nie tylko ludzi z branży, ale i twórców, którzy inspirują się tą amerykańską enigmą.

Historia słynnego w  branży Jordana Belforta, zainspirowała jednego z najbardziej znamienitych, współczesnych reżyserów - Martina Scorsese. A ciąg słów takich jak giełda, używki, harem czy też fałszywki to słowa, które tworzą wspólny rym, niczym w najwyższej klasy poemacie.

Jordan Belfort, to postać nieprzeciętna. Jego biografia to - nolens volens - biografia rodem z amerykańskiego snu - od pucybuta do milionera. Swoją zaciętością słynny makler i manipulator zarazem, otworzył biuro w dawnym salonie samochodowym, działając na licencji Stratton Securities. Dzięki prowizjom, wykupił wszystkie udziały w Strattonie, by następnie pracować pod szyldem Stratton Oakmont (SO zajmowało się usługami maklerskimi. Zbudowane w latach 80 rozrastało się w ekspresowym tempie, stając się wkrótce największym w Stanach Zjednoczonych podmiotem zajmującym się obrotem pozagiełdowym). Tak też, rozkręcając interes, łowił (wraz ze swoją świtą) coraz to większe ryby, nie zapominając o wirtuozowsko zaplanowanych przekrętach. A o tym, co działo się w kuluarach biznesowego przedsięwzięcia, dowiedzieć się można za sprawą znakomitego filmu - Wilk z Wall Street, którego czołowym bohaterem jest właśnie Jordan Belfort, grany przez L. di Caprio.

Twórca filmu nie należy do najmłodszej generacji reżyserów. Jego wiek oraz - zdaniem niektórych krytyków - niezbyt udana próba odzyskania tytułu bycia w formie, przyczyniły się do mieszanych uczuć względem najnowszej produkcji. Stereotypy,okazały się jednak zwodnicze, bowiem Wilk z Wall Street to film, który jest istną petardą. W filmie znajduje się wszystko to, co powinno przyciągnąć uwagę widza. Czarny humor, wartkie dialogi, które nie nużą wymuszonym sarkazmem, a naprawdę wzbudzają salwy śmiechu, znakomita obsada aktorska, dynamiczna akcja, świetnie zarysowani bohaterowie oraz to coś, co zmusza widza do kontynuacji oglądanego dzieła.

Film jest dość długi, ponieważ trwa około 3 godzin, a mimo to nie popada w mdłe, pełne farsy klimaty. Nie jest to również film, który ma smak dawno wyżutej landrynki, która dawno straciła swój smak. Przedstawione zostaje nam świetne kino, inteligentnie napisany scenariusz oraz bohaterowie, którzy budzą jakieś emocje. Wspaniałe sceny, jak ta, gdy główny bohater rozmawia na jachcie z ludźmi z FBI czy też początkowa scena, gdy niewinny jeszcze Jordan, rozmawia z dużo bardziej doświadczonym w branży mężczyzną, nieświadomie nasiąkając jego ideeami.

Pulsujący rytm narkotycznego letargu, niczym z modernistycznych powieści, balans między tym co dobre, a złe, to to, co wywołuje w nas niechęć do filmu, bądź wielką sympatię.

Godne uwagi są płomienne przemówienia głównego bohatera, jego nieustępliwość i to, co reżyser stara się przemycać pomiędzy niemoralnymi przerywnikami. Rój żądnych pieniądza ludzi oraz nie poddawanie się , to główne zasady Wilka z Wall Street.

Niektóre wyzute z dobrego tonu fragmenty filmu, momentami rażą. Zbyt wiele (eufemistycznie określając) aktów, zbyt wiele narkotyków, a mimo to, film ma w sobie wiele ironii i dynamiki. I w tej dynamice przywołuje mi na myśl tak zupełnie, absolutnie inny film - Pulp Fiction, choć w mojej subiektywnej ocenie zasługuje na 5/6, gdzie Pulp Fiction 6/6. Różnica między filmami rzuca się w oczy, jednak nie ważne jak różne są filmy, najważniejszy jest ich wspólny mianownik -wartka akcja, a tej w Wilku z Wall Street nie brakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz