niedziela, 23 listopada 2014

Honeymoon Avenue

Zapewne wszyscy znacie te urokliwe, świąteczne melodie, które roztapiają Wam serca i otwierają duszę. Są jak balsam, który równomiernie rozjaśnia nam myśli, wywołując pozytywne emocje.
Londyn, podobnie jak i inne miasta, powoli podryguje, w rytm grudniowej, świątecznej woni.

Tuż po genialnych zajęciach z tańca jazzowego, udałam się do zachodniego Londynu. Biegając między sklepikami, rozświetlonymi kolorowymi, migającymi światełkami, wstąpiłam do jednego ze sklepów z kartkami. Sklepy, w których można kupic tylko i wyłącznie kartki: świąteczne, urodzinowe czy kartki "Thank YOU" i inne, to coś, co znajdziecie na każdym rogu londyńskich ulic. Anglicy dają kartki non stop. Za wszystko. Jeżeli poczęstujecie ich ciastem lub zaprosicie na lunch, możecie byc pewni że wyślą Wam kartkę z podziękowaniem za to. Taką mają naturę i jest to bardzo miłe. Dostaniecie również kartkę jeżeli zdacie dobrze egzamin - kartkę z gratulacjami lub taką zwykłą kartkę z napisem "powodzenia", jeżeli zamierzacie zmierzyc się z jakimś wyzwaniem.

Do Świąt jeszcze długa droga, ale smagana melodiami świątecznymi, kupiłam wiele przepiękne zdobionych kartek dla moich przyjaciół i znajomych. Czy to nie kapitalne uczucie pakowac komuś prezenty?
Póki co, kupiłam już prezenty dla mojej klasy i mam nadzieję, że spodobają im się.

Anglicy uwielbiają chwalic swoje świąteczne puddingi, ale jeżeli mam byc szczera, to są one okropne w smaku. To taka mieszanka rodzynków i Bóg wie czego jeszcze. Mdłe i pozbawione fantazji, nie dorównają pachnącym ciastom, jakie goszczą na naszych stołach.

Moim ostatnim odkryciem wokalnym jest Ariana Grande. Młoda wokalistka, która występowała na Broadway'u, okupuje listy przebojów, muzyką zarówno typowo komercyjną jak i taką, która wprawia w przyjemny nastrój. Śpiewa zarówno własne utwory jak i covery. Jeżeli nie mieliście okazji jej posłuchac to polecam utwór "Honeymoon Avenue". Czysty głos, wysokie dźwięki, charakterystyczna barwa i umiejętnośc opowiadania wokalem. Ta młoda dziewczyna śpiewa dokładnie tak samo na żywo jak i na płytach i jest to nazwisko, które z pewnością będzie kiedyś silną marką. I wish I could sing like Ariana Grande.

Wiele jest utalentowanych, młodych ludzi, którzy brną do przodu i osiągają gigantyczne sukcesy. Również Maddie Ziegler, dziewczynka występująca w reality-show Dance Moms, ucząca się pod okiem tyranki Abby Lee Miller, może inspirowac. Bo czy ludzie z pasją nie inspirują? Polecam zarówno program z jej udziałem jak i jej taniec w "Chandelier", bo jej technika powala na kolana.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Shake it off !!! :D

"W życiu najcenniejsze są momenty, które wstrzymują nasz oddech".

Podobno szczęście sprzyja odważnym. Wyjeżdżając do Londynu, spełniło się moje marzenie o mieszkaniu w nim, ale nie przypuszczałam, że spełni się jeszcze jedno. To taneczne.
Za każdym razem kiedy wychodzę z sali tańca, na której ścianach, zawieszone są wielkie, połyskujące lustra, czuję się tak, jak gdybym wyszła z dobrej imprezy. Z miejsca, w którym mogłam się śmiac, miec dobrą zabawę a przy okazji robic coś, co sprawia mi wielką przyjemnośc. Coś, czym oddycham.

Londyn jest przepięknym miastem, ale żeby go docenic, trzeba po prostu móc go dotknąc. Musnąc się jego kolorytem, kulturą. Na sto procent. Słuchac angielskiego radia, oglądac angielską telewizję, rozmawiac z mieszkancami i pracowac wsrod nich. Wtedy, myśle że można wypowiedziec się w pełni, na temat tego, jaki jest Londyn.

Wyszlifowałam swoją rutynę. Nie przeszkadza mi jeżdzenie z północy na wschód, z południa na zachód, przesiadając się kilka razy z rzędu. Nie muszę już nawet czytac tabliczek na stacji metra, bo mimochodem wpadam z jednego pociągu do drugiego. Mimo tej typowo wielkomiejskiej szmiry, mimo zatłoczonego metra, mam do niego sentyment. Ale może dlatego Londyn jest mi tak bliski, bo i wiele z mojej polskości ma on w sobie. Ealing, to jedna z ciekawszych, "polskich" części Londynu. Miejsce, do którego często wracam na polski obiad lub by kupic polskie gazety. Ale też kafejki. Gorąca czekolada z rozpływającą się na niej lekką, bitą śmietaną. Jej aromat unosi się w powietrzu, wdzierając się swoją słodyczą do nosa. Do tego "red velvet cake", czyli przepyszne, krwisto czerwone ciasto, serwowane na żółtych, porcelanowych talerzykach. I bardzo chłodne Covent Garden, moja ulubiona ławka, pomiędzy drogimi sklepami i unoszącym się dymem.

Głośne klaksony dźwięczą, z impetem przedzierając tysiące ludzkich głosów. Na Leicester Square jak zwykle tłoczno. Wszyscy gdzieś się spieszą.
I ja też, spieszę się na autobus czy na pociąg, z książką Chelsea Handler - amerykańskiej komediantki z New Jersey - w ręku.

Spoglądam na bilet, na którym jest napisane Martha Argerich i Daniel Barenboim. I mam nadzieję, że ta chimeryczna, argentyńska pianistka, a zarazem żywa legenda, nie odwoła koncertu w londyńskiej Royal Festival Hall. Nie tym razem!

Grudzień zbliża się wielkimi krokami, a ja powinnam wreszcie ustalic priorytety. Cele. Pięc. Bo podobno jeśli czlowiek nie wyznacza sobie sam takiego celu, to szybko znajdzie sie ktos, kto wyznaczy nam swój cel. A tego nie chcemy.

środa, 5 listopada 2014

Nie wszystko złoto, co się świeci

Każdy z nas ma jedno życie, ale życie należące tylko i wyłącznie do nas, dlatego mamy prawo kreowac je tak jak tylko chcemy i nie mamy obowiązku tłumaczenia się z własnych wyborów. Nikt nie ma prawa narzucac nam swojego zdania. Ma prawo to zdanie miec, ale my mamy prawo to zdanie ignorowac. Nie toleruje nikogo, kto próbuje uzurpowac sobie prawo do mówienia innym ludziom, co powinni robic.

Coraz więcej ludzi zatraca się w codzienności, przeżywa swe życie zamiast nim życ. Zamykamy się w utartych schematach, bo tak wypada lub dlatego, że boimy się zmiany, a przy tym dusimy się w tej szarej codzienności, z trudem łapiąc powietrze. Ja tej zmiany strasznie potrzebuję.

Otaczajmy się pozytywnymi ludźmi, z którymi wymienimy się pozytywną energią. Ludźmi z poczuciem humoru, bo takich ze świecą szukac. Cieszę się, że mnóstwo takich złotych ludzi poznałam.

Jeżeli mamy ochotę coś zmienic, zmienmy to. Zróbmy cos dla siebie i nigdy nie stawiajmy nikogo przed nami. Nie chodzi o bycie egoistycznym, ale zdrowy egoizm, to ważna cecha.

Jakis czas temu, do moich drzwi zapukał sąsiad, którego tak naprawdę nie znam. Zamieniłam z nim w życiu kilka grzecznościowych zdań. Otworzyłam drzwi, wymieniłam się kurtuazyjnym how are you, po czym usłyszałam pytanie, po którym nie wiedziałam czy powinnam się zaśmiac czy zapłakac. Sąsiad ten zapytał się czy nie użyczyłabym mu swojego prywatnego laptopa na dwa dni. Myślałam, ze się przesłyszałam. Są chyba jakieś granice bycia życzliwym? Książkę, cukier, skorzystanie z internetu tak. Ale jak można prosic kogos o oddanie na dwa dni, bez żadnego nadzoru laptopa, pełnego prywatnych danych i dokumentów?

I jeszcze jedna refleksja. Londyn jest pełen znanych ludzi. Ludzi na naprawdę wysokich stanowiskach i nie trudno takich poznac. Jednak traktujmy zawsze wszystkich na równi, bo wielu z tych, którzy piastują te wysokie stanowiska, niejednokrotnie ma niezwykle znikomą wiedzę na jakikolwiek temat.