Każdy kto jest wielbicielem twórczości W. A. Mozarta, a zwłaszcza jego oper, byłby zachwycony możliwością zobaczenia oraz usłyszenia na żywo sławetnego Don Giovanniego. A gdy w grę wchodzi przepiękna i wielka zarazem Królewska Opera w Londynie, uczta wydaje się byc jeszcze większa.
Mozart był jednym z najwybitniejszych twórców oper. To on zaczął traktowac głos wokalistów instrumentalnie, co można zobaczyc chociażby w "Arii Królowej Nocy" z "Czarodziejskiego Fletu". Odtąd od śpiewaków wymagano ślizgania się po dźwiękach z taką łatwością, jak robią to instrumentaliści na swoich instrumentach. Im większa rozpiętośc skalowa, tym lepiej.
Gdy tylko przeczytałam, że Don Giovanni wystawiany będzie w Covent Garden w Londynie, kupiłam bilet i czekałam, na trzeciego lipca. Który nadszedł niebywale szybko.
Tuż po mojej wycieczce z A. i J. do centrum miasta, co doprowadziło mnie nieco do palpitacji serca nad którymi panowałam - choc wycieczka z dwójką tak uroczych rebeliantów na Oxford Street potrafi testowac nawet najbardziej odpornych, odstawiłam ich na właściwe miejsce, po czym victorią, a następnie picadilly line podjechałam do mojego ukochanego i sentymentalnego Covent Garden.
Przekraczając próg opery, tuż po sprawdzeniu biletu przez elegancko ubranych pracowników tego budynku, udałam się na górę, gdzie do nozdrzy wdzierał się zapach wstrząśniętego szampana. Stukot kieliszków nadawał rytm, kołysząc się pod wpływem instrumentów smyczkowych. To coś, co na zawsze utkwiło w moim umyśle i czego będzie mi brakowac. A mianowicie atmosfera klasyków. Muzyków. Tej wyższej sztuki, tych rozmów, których nikt poza muzykami nie rozumie. Tych nawiązań do ulubionych librett, do zachwycania się początkiem 3 Rachmaninova, do wsłuchiwania się rozwiązań na subdominantę neapolitańską. Tych galowych strojów, tej klasyki, odrobiny powagi, wchodzenia na scenę i strojenia instrumentów.
Libretto do Don Giovanniego jest genialne. Lekkie. Zabawne i przerażające zarazem. Ten kto widział "Amadeusza", miał pewną namiastkę tej opery. Ja poznałam to Libretto wiele lat temu, ucząc się do konkursu dotyczącego wiedzy o Mozarcie, który wygrałam 100 lat temu. I już wtedy się w nim zakochałam. A muzyka Mozarta wspaniale współgra z tym librettem.
Samo otwarcie, czyli uwertura wsprowadza niepokój. Cudowna orkiestra genialnie zagrała uwerturę, a piękna scenografia, wspaniali wokaliści i urok tej opery sprawiły, że wszyscy włącznie ze mną wsłuchiwali się w każde słowo, śledząc napisy po angielsku, gdyż opera śpiewana była tradycyjnie po włosku.
Są takie filmy, takie musicale czy takiue książki, które wciągają od początku do końca. Tak było z tą operą. nie mogłam wymarzyc sobie lepszego wykonania, śmieszniejszych fragmentów, lepszej gry aktorskiej, lepszego przygotowania świateł czy obrazków jakie przesuwały się przed oczyma. To było dzieło geniusza, genialnie wykonane. A ostatnia sławna scena, zapierała dech, tworząc niesamowitą magię. Wczorajszy dzień był jednym z ciekawszych doświadczeń w tym roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz