niedziela, 14 września 2014

Is that for charity?

Spacerowałam ostatnio po Covent Garden. W letargu wrześniowego słońca, zachwycona jazzem, kierowałam się w stronę metra na Leicester Square. Uginając się pod ciężarem toreb, strudzona szukałam "oyster card". Wyciągając z jednej z toreb skórzaną kurtkę, nie zauważyłam (moim legendarnym wzrokiem), że kieszenie od kurtki są otwarte. W mgnieniu oka, na wąskiej uliczce rozsypały się złote i srebrne monety, a Covent Garden wzdrygnęło się od brzęku pensów. Stanęłam jak wryta i daleka od eufemizmów rzuciłam pod nosem jakieś niewybredne słowo. Relax - pomyślałam. Stanęłam obok, obserwując sytuację. Monet było mnóstwo. Przechodzące dzieci i dwie inne osoby, zaczęły zbierac monety, niczym ptaki rzucające się na okruchy chleba. Poczekałam. Uśmiechnęłam się. Podeszłam i powiedziałam: Oh, that's mine. Thank you. Dzieci oddały mi pieniądze, inni ludzie również zaczęli je zbierac, po czym wszyscy w rządku, zaczęli mi je podawac. Pewien Anglik, z szelmowskim uśmiechem powiedział: "Is that for charity?"
Z pewnością! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz