"Don't you dare to let anyone or anything control your life. That's your life. Make the most of it and please, be happy".
Styczeń powinien byc słodki jak karmel. Rewolucje noworoczne i te sprawy.Tymczasem na ustach rozpuszcza się gorzka czekolada doświadczeń, z jakimi mierzę się w ostatnich tygodniach. Zbyt dużo pracuję. To fakt. Nie powiedziałabym że idę, raczej snuję się przemokłymi, szarymi uliczkami. Mijam czerwone autobusy, biegnę po Leicester Square, po czym umawiam się na oglądanie mieszkań. Miałam momenty, kiedy można byłoby się poddac, ale cały czas w głowie brzmiał mi komunikat: zrób ten jeden krok do przodu. A życie w tak wielkim mieście, nie posiadając tu rodziny czy starych przyjaciół, posługiwanie się innym językiem, samodzielne szukanie mieszkania to wielkie wyzwanie. I tak, jak mawia się po angielsku: I did it, bitch. Po kolorowych doświadczeniach, spotkaniu szemranych ludzi, którzy wynajmują pokoje znalazłam jeden, który mi odpowiadał. Po drodze natknęłam się na zestresowaną pracą Francuzkę, pracującą (w finansach) na zimnych Canary Wharf, gdzie wieżowce mieszają się z odblaskiem ulicznych świateł. Spotkałam filmowców, którzy chcieli tyle pieniędzy za pokój, że nie mieści się to w głowie, jednocześnie wrzucając mnie na chwilę w świat prawdziwych artystów, niczym z młodopolskich książek, gdzie absynt lał się strumieniami na zagięte rogi powieści. Wystrój ich domu był czymś, czego nigdy w życiu nie widziałam. Trafiłam również na przezutą życiem kobietę, ubraną w tanie gadki-szmatki, przeplatane"baby" i "darling" oraz jej upiorne drążenie i wymuszanie na mnie odpowiedzi na to czy chce ten pokój (w ciągu najbliższych minut). Po wielu perypetiach, niebotycznym zmęczeniu stawiłam czoło kolejnemu doświadczeniu. Znalazłam pokój, spakowałam walizki i delektuje się jeszcze krótką chwilą, przez którą będę mieszkała w tak znajomym mi "moim pokoju".
środa, 27 stycznia 2016
środa, 20 stycznia 2016
Hello
Przeraża mnie tempo mojego życia. Zwłaszcza, że to dopiero początek roku, a tak wiele się zmienia. Tak wiele nowości. Ten rozdział życia połyskuje każdym możliwym odcieniem. Pamiętam jeszcze grudniowe popołudnia, mnie spacerującą z chłopcem z Barbadosu który zawsze podbiega do mnie na playgroundzie i powrót ze szkoły, kiedy w BBC2 brzmiało najpierw Hello Adele, a po chwili temperamentne, smagające zimowe powietrze "Sax" Fleur East. BBC, te trzy litery na zawsze będą falowac tylko mi znanymi wspomnieniami.
Ten rok nie rozpoczął się jeszcze na dobre, a ja mam już za sobą kilkanaście odwiedzonych mieszkań, bo nadchodzi czas, by zacząc cos nowego, by miec czas dla siebie. A ostatnie tygodnie nie były łatwe. Praca od 8:00 rano, do 20:30 po czym bieganie po Londynie w celu odnalezienia mieszkania do 21:30. Och tak, moi czytelnicy. Bieganie, jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi było: wy-kań-cza-ją-ce.
W tle brzmi jazzowa muzyka albo jazzowe aranżacje, ja biegam pomiędzy Hammersmith a Leicester Square, poranna bawarka, croissanty, brytyjski akcent i "sorry", które po trzech latach mieszkania w Londynie ma zupełnie inne znaczenie. E. zabrała radio, więc wieczorami nie brzmi już "Kiss FM". Nasza kuchnia została rozbudowana, mamy szklane wnętrze i szklany sufit. Ale ja, zanim to wszystko dobiegnie końca, spakowana w kilka walizek, z Ibsenem w ręku wyprowadzę się z domu E., by zyc w imię zasady "Be daring. Be a go-getter". Ciągle wierzę, że w życiu jest o wiele więcej do osiągnięcia, niż to co serwuje nam nasz umysł i że nie do końca wykorzystujemy swoje szanse. W zeszłym roku to sobie udowodnilam i niezależnie od tego, jakie doswiadczenia będą dla mnie lekcją życia w najbliższym czasie, zawsze będę miała w sobie iskrę nadziei, która zabłysnęła rok temu, pokazując mi że można więcej i że jest wielu ludzi, które to więcej osiąga.
Ten rok nie rozpoczął się jeszcze na dobre, a ja mam już za sobą kilkanaście odwiedzonych mieszkań, bo nadchodzi czas, by zacząc cos nowego, by miec czas dla siebie. A ostatnie tygodnie nie były łatwe. Praca od 8:00 rano, do 20:30 po czym bieganie po Londynie w celu odnalezienia mieszkania do 21:30. Och tak, moi czytelnicy. Bieganie, jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi było: wy-kań-cza-ją-ce.
W tle brzmi jazzowa muzyka albo jazzowe aranżacje, ja biegam pomiędzy Hammersmith a Leicester Square, poranna bawarka, croissanty, brytyjski akcent i "sorry", które po trzech latach mieszkania w Londynie ma zupełnie inne znaczenie. E. zabrała radio, więc wieczorami nie brzmi już "Kiss FM". Nasza kuchnia została rozbudowana, mamy szklane wnętrze i szklany sufit. Ale ja, zanim to wszystko dobiegnie końca, spakowana w kilka walizek, z Ibsenem w ręku wyprowadzę się z domu E., by zyc w imię zasady "Be daring. Be a go-getter". Ciągle wierzę, że w życiu jest o wiele więcej do osiągnięcia, niż to co serwuje nam nasz umysł i że nie do końca wykorzystujemy swoje szanse. W zeszłym roku to sobie udowodnilam i niezależnie od tego, jakie doswiadczenia będą dla mnie lekcją życia w najbliższym czasie, zawsze będę miała w sobie iskrę nadziei, która zabłysnęła rok temu, pokazując mi że można więcej i że jest wielu ludzi, które to więcej osiąga.
sobota, 9 stycznia 2016
Your life
I am not this kind of a person who gives up. Even if it's hard. As Abby Lee Miller keeps saying: It can make you or it can break. Your choice. Or maybe sometimes you just have to suck it up. Stop panicking, don't think about it, relax and breath? I just believe that there are always two choices: you can either grow from something difficult and be so much stronger or you can just give up and take all those beautiful things that could happen in the future away from you. As my dance teacher keeps saying: your body, your choice, your life and I terribly believe that everything depends on the way we perceive it. It's all about our mind, as you can be succesful but not happy or amazingly normal and happy as hell. I am going to open the next chapter in my life. I hope that it will be a good one. The one that you remember for years, the one that makes you stronger and gives you real people, real memories and real dreams. The one that is the beginning of one's success. I feel so tired of people who gave up on their dreams many years ago and right now mirror everything in the way which is far away from being positive. We all know someone like that, dont we. Right? They kinda don't believe in dreams or hapiness anymore and try to make other people think the way they think. But didn't I moved to London by myself and meet so many ineterting people? Didn't I make this dream come true? Yes, I did. As Madonna said one day: we all fall to the floor at some point. It's how we pick yourself up that's a real challenge. Isn't it? You can give me a lot of examples why something doesn't work but at the same time I can give you so many examples of people who succeed in life. Like really succeed. What I learnt in 2015 is that it all depends on the way you think. You can get it but go for it, you can be happy but start smiling and stop moaning, you can build beautiful things but believe in it.
I keep looking for a room to rent right now and it's easier than I thought it might be but at the same time I feel sorry for myself as I will leave something really beautiful behind me. Even if it's my decision. I should stop. I am not gonna put myself down but lift myself up. I am taking a jazz class tomorrow, do some lyrical and get a lot of strenght as dancing makes me feel free, when my heart is between the lyrics, mirrors and chaines. I will have more time to take ballet, jazz and hip hop classes at least.
I keep looking for a room to rent right now and it's easier than I thought it might be but at the same time I feel sorry for myself as I will leave something really beautiful behind me. Even if it's my decision. I should stop. I am not gonna put myself down but lift myself up. I am taking a jazz class tomorrow, do some lyrical and get a lot of strenght as dancing makes me feel free, when my heart is between the lyrics, mirrors and chaines. I will have more time to take ballet, jazz and hip hop classes at least.
piątek, 8 stycznia 2016
Flashlight
When tomorrow comes
I'll be on my own
Feeling frightened up
The things that I don't know
When tomorrow comes
Tomorrow comes
Tomorrow comes
And though the road is long
I look up to the sky
In the dark I found, I stop and I won’t fly
And I sing along, I sing along, then I sing along
I'll be on my own
Feeling frightened up
The things that I don't know
When tomorrow comes
Tomorrow comes
Tomorrow comes
And though the road is long
I look up to the sky
In the dark I found, I stop and I won’t fly
And I sing along, I sing along, then I sing along
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)