środa, 20 stycznia 2016

Hello

Przeraża mnie tempo mojego życia. Zwłaszcza, że to dopiero początek roku, a tak wiele się zmienia. Tak wiele nowości. Ten rozdział życia połyskuje każdym możliwym odcieniem. Pamiętam jeszcze grudniowe popołudnia, mnie spacerującą z chłopcem z Barbadosu który zawsze podbiega do mnie na playgroundzie i powrót ze szkoły, kiedy w BBC2 brzmiało najpierw Hello Adele, a po chwili temperamentne, smagające zimowe powietrze "Sax" Fleur East. BBC, te trzy litery na zawsze będą falowac tylko mi znanymi wspomnieniami.
Ten rok nie rozpoczął się jeszcze na dobre, a ja mam już za sobą kilkanaście odwiedzonych mieszkań, bo nadchodzi czas, by zacząc cos nowego, by miec czas dla siebie. A ostatnie tygodnie nie były łatwe. Praca od 8:00 rano, do 20:30 po czym bieganie po Londynie w celu odnalezienia mieszkania do 21:30. Och tak, moi czytelnicy. Bieganie, jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi było: wy-kań-cza-ją-ce.
W tle brzmi jazzowa muzyka albo jazzowe aranżacje, ja biegam pomiędzy Hammersmith a Leicester Square, poranna bawarka, croissanty, brytyjski akcent i "sorry", które po trzech latach mieszkania w Londynie ma zupełnie inne znaczenie. E. zabrała radio, więc wieczorami nie brzmi już "Kiss FM". Nasza kuchnia została rozbudowana, mamy szklane wnętrze i szklany sufit. Ale ja, zanim to wszystko dobiegnie końca, spakowana w kilka walizek, z Ibsenem w ręku wyprowadzę się z domu E., by zyc w imię zasady "Be daring. Be a go-getter". Ciągle wierzę, że w życiu jest o wiele więcej do osiągnięcia, niż to co serwuje nam nasz umysł i że nie do końca wykorzystujemy swoje szanse. W zeszłym roku to sobie udowodnilam i niezależnie od tego, jakie doswiadczenia będą dla mnie lekcją życia w najbliższym czasie, zawsze będę miała w sobie iskrę nadziei, która zabłysnęła rok temu, pokazując mi że można więcej i że jest wielu ludzi, które to więcej osiąga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz