środa, 5 lutego 2014

"Królewska" kuchnia

There is no sincerer love than the love of food.

 G. B. Shaw


Kuchnia angielska konotuje niezbyt chlubne przymiotniki. Niepotrzebnie. Smagana milionem doniesień o wciąż padającym deszczu oraz rzekomo słabym jedzeniu, z przyjemnością odkrywałam uroki własnych, kulinarnych doświadczeń, podpatrując przepisy na wszystkie angielskie rarytasy, jakie w ostatnich piętnastu miesiącach miałam okazję skosztować.

O angielskiej kuchni krążą legendy, ale według mnie nie powinno się wkładać do jednej szuflady wszystkich Anglików, ponieważ to jak się odżywiamy nie zależy od narodowości, a od człowieka, i tak samo w Polsce możemy znaleźć bardzo słabą kuchnię, jak i w Anglii. Jedni dbają o to bardziej, inni mniej.

Anglicy z wiadomych względów spożywają dużo ryb. Króluje tuńczyk oraz łosoś. Tuna pasta bake to znakomity pomysł na szybki obiad lub kolację. Makaron, zmieszany zostaje z kukurydzą z puszki oraz tuńczykiem. Ale zanim to, należy przyrządzić specjalny sos - do kupienia w Sainsbury, a następnie zmieszać go z mlekiem. Wszystko zmieszać na patelni, zetrzeć cheddar i zapiec w piekarniku. Zaskakujące jest to, że sam wierzch makaronowego dania, należy obsypać zgniecionymi chipsami. Mnie, wychowaną na typowo tradycyjnych daniach, nieco to zdziwiło, ale dodaje to smaku.

Fish pie, to czołowe danie w domu, w którym mieszkam. Sos serowy, zielony groszek, zmieszane różne gatunki ryb, przykryte puree ziemniaczanym, to absolutny klejnot z korony angielskich dań.

Sherped pie, to kolejna zapiekanka mięsna. Podobnie jak Cottage pie.

Wspaniałym pomysłem jest makaron zmieszany z lekką śmietaną, łososiem, serem cheddar oraz groszkiem.

Śniadanie, tak jak to wszędzie przyjęte, jemy w zależności od tego, o której musimy wyjść do pracy/szkoły. Następnie lunch, w okolicach 12:30-13:30 oraz tzw. "tea", która paradoksalnie nie jest celebracją herbaty, jak zwykło się mawiać, a obiadem - serwowanym dość późno, bo między 17:30 a 18:00. Kolacja wedle uznania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz