sobota, 12 marca 2016

Billy Elliot

Przez bardzo długi czas mówiłam o West Endzie, o malutkim miejscu na świecie gdzie spełniają się wielkie marzenia. O londyńskim Broadway'u. I tak, nadszedł dzień, kiedy zapłaciłam za bilet na jeden z najbardziej znanych musicali w Londynie, opartym na znakomitym filmie pt. Billy Elliot, czyli historii chłopca, który zakochał się w balecie i dotarł do Royal Ballet School, a także na szczyty w świecie tańca. W drodze na musical okazało się, że jedna ze stacji metra jest zamknięta. Wzięłam zatem czerwony autobus, ruszając w stronę kolejnej stacji, by stamtąd trafic do Apollo Victoria Theatre, w sercu Londynu.
Musical zrealizowany został przepięknie, choreografia trudna i znakomita zarazem, piękne dekoracje, scena z padającym śniegiem była magiczna, kostiumy bajeczne, a grający główną rolę chłopiec niesamowicie zdolny, dając radę w tak długim przedstawieniu, które zakończyło się tuż przed 23.
Lepszego prezentu dla siebie, za ostatnie radzenie sobie z przeprowadzką, nie mogłam sobie wyobrazic. Musical zabawny, ale i nostalgiczny, mówiąc o czymś i będący równie dobrym doświadczeniem, jak to kiedy byłam na operze Don Giovanni w Royal Opera House. Tyle, że tym razem bez BBC w tle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz