Pamiętam, że wiele osób chciało pracowac nad tym tematem, ale to ja miałam to szczęście, by móc napisac o tym pracę semestralną.
Femme fatale. Dla mężczyzn to kobieta, która wzbudza zainteresowanie, dziewczęta natomiast chcą byc takie, jak ona. Pełne uwodzicielstwa, charyzmy i urody.
Chłodna i ludzka zarazem. Uśmiechnięta, by chwilę późniec oziębic swoim chłodem. Młodopolska kobieta niszcząca. Nikt nie przeszedł wokół niej obojętnie.
Znam taką współcześnie żyjącą kobietę, przez niektórych określaną szumnym mianem "femme fatale". Mimo, że to nie do końca jej literacki odpowiednik. Tak, tak. Kobieta, która była dla mnie wzorem do naśladowania przez wiele lat i ktoś (nie w kwestii bycia "femme fatale", a w kwestii zdolności muzycznych), kogo gdy widzę w telewizji lub na youtube, porzucam wszystko by móc obserwowac jej grę. Inspiracja, na punkcie której miałam szmergla. Osoba, którą od dawna chciałam spotkac na żywo. Martha Argerich.
Martha Argerich to wielkie w świecie pianistycznym nazwisko. Nazwisko, na wydźwięk którego pianiści truchleją, zachwycając się co niemiara.
Jej młodośc pełna różnorodności. Piękna kobieta, która w wieku kilkunastu lat wygrała sławetny konkurs Busoniego, by zaprzestac swą pianistyczną przygodę, by chwilę później powrócic w wielkim stylu i wygrac Konkurs Chopinowski. Osoba, której jedynym problem jest to, że gra za szybko.
Jeden z profesorów, od ktorego brałam kilka lat temu lekcje powiedział kiedyś, że w którymś z wywiadów Argerich przyznała, iż jedynym utworem który był dla niej trudny, był Trzeci Rachmaninova.
Pianistka, uważana za żyjącą legendę. Przeogromny repertuar, wdzięk którego nikt jej nie odmówi oraz bujne życie prywatne. Argentyńska pianistka, która miała trzech mężów, z każdym z nich jedno dziecko. To bywalczyni Konkursu Chopinowskiego i jego skandalistka, gdy opuściła jury, obwieszczając że Pogorelich został niesłusznie wyeliminowany.
Genialna kobieta, która urzeka swobodą gry, lirycznymi tematami, by chwilę później zmiesc fortepian kaskadą oktaw. Za nie więcej niż trzy tygodnie zobaczę ją na żywo. W Royal Festival Hall. U boku wybitnego Daniela Barenboima. Czy będę tak samo zahipnotyzowana jak na koncercie Lugańskiego? Nie będzie to nużąco monotonne. Będzie to z pewnością genialne wykonanie, ogniste forte i słodkie piano. Argerich, czekam!